Wywiady 0

Emil Kot: Jak wyrzucają Cię drzwiami to wejdź oknem

Nie wiem czy znacie historię powstania filmu „Rocky”? To idealny przykład ludzkiego uporu, wierności swoim ideom i wartościom, które finalnie doprowadzają człowieka do sukcesu. Całą historię znajdziecie bez problemu w Internecie, dla leniwych podrzucam link. Celowo piszę o tym, bo mój rozmówca – Emil Kot – to taki piłkarski przykład jak można dążyć do celu i co najważniejsze, powoli swoje marzenia spełniać. Przed Emilem na pewno jeszcze długa droga. Najważniejsze jest jednak stawiać kolejny kroki i nie schodzić z wybranej ścieżki. Inspirujący tekst, nie tylko dla tych co ciągle szukają wymówek.

Kamil Wojkowski: Kiedy Emil Kot zostanie managerem w Premier League?

Emil Kot: Tego chyba najstarsi górale nie wiedzą (śmiech). Na pewno jest to moje wielkie marzenie. Brzmi to może trochę jak science fiction, lecz nie ukrywam, że chce zostać pierwszym polskim managerem w Premier League.  Wiem, że droga będzie długa, kręta, pełna wyzwań i wyrzeczeń, ale wiem również, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wiele razy się o tym przekonałem.

Twoim zdaniem łatwiej przebić się do EPL zaczynając pracę w małych szkółkach piłkarskich w Anglii niż odnosząc sukcesy w Polsce?

Moim zdaniem tak. Proszę mi pokazać trenera, który zdobył Mistrzostwo Polski, a później miał jakiekolwiek oferty z Anglii? Druga sprawa jest taka, że Anglicy zwracają uwagę na to gdzie dany trener się kształcił. Na wielu rozmowach o pracę byłem pytany o to czy będę przechodził kolejne szczeble w angielskiej FA. To dla nich bardzo ważne.  Dzięki temu można poznać całą filozofie ich szkolenia oraz poznać angielską piłkę od podszewki.

Zwróciłeś uwagę na ważną rzecz – nikt z Polski jeszcze nie trafił bezpośrednio do ligi zawodowej w Anglii. Nie mówię tylko o Premier League, bo przecież praca w Championship czy nawet League One na pewno jest równie pasjonująca. Czego w takim razie Twoim zdaniem brakuje trenerom z Polski? Może to jednak konserwatywne podejście w Anglii, o którym wspomniałeś?

Powtórzę to co trener Probierz jakiś czas temu: Brakuje nam wiary w to, że potrafimy, że możemy, że stać nas na pracę w naprawdę mocnej lidze. Typowa mentalność Polaka „Gdzie ja tam do Anglii, to światowy top, nie wezmą mnie.. Kończy się na gadaniu.

Ja mam trochę inne podejście do tematu. Całe swoje życie mocno napieram do przodu. Chce realizować swoje marzenia.  Nie ma się czego bać!  Ci ludzie też mają dwie ręce, dwie nogi i głowę na karku. Są tacy sami jak my. Rozmawiają tylko w innym języku. Możemy być równie mocni jak oni. A jak nas odrzucą? Trudno. Trzeba wyciągnąć wnioski, popracować nad swoimi brakami, przyjąć krytykę na klatę i znów spróbować. Znów nie dadzą szansy? Ja wyznaje prostą zasadę: Jak wyrzucają Cię drzwiami to wejdź oknem. Wierzę w to, że kiedyś nastąpi ten piękny dzień i zobaczę Polaka na ławce trenerskiej w Premier League. Stać nas na to!

W takim razie jak wygląda Twoje wchodzenie „drzwiami”? Gdzie zaczynasz swoją przygodę z angielską piłkę?

Zacząłem od Watford FC. Wysłałem aplikację na pozycję trenera w zespole U9 w głównej akademii. Zostałem zaproszony na rozmowę. Specjalnie na tą okazję poleciałem do Londynu i spędziłem tam tydzień czasu. Koordynator zaprosił mnie ponownie na sierpień 2015 i powiedział, że wtedy etat w klubie będzie dostępny i będę mógł zacząć. Stawiłem się tak jak trzeba i okazało się, że niestety nie ma wolnego wakatu. Nie poddałem się i atakowałem dalej, aplikowałem dosłownie wszędzie. Odbyłem rozmowy o pracę w Chelsea, Brentford, Barnet. Niestety wszędzie odbijałem się od ściany. W przypadku Brentford i Barnet nie byłem w stanie pogodzić codziennej pracy z treningami, które zaczynały się przeważnie koło 15/16. W Chelsea podziękowano mi ze względu na mój język.
Zacząłem więc pracę w drużynach grassroots – Dynamo Youth FC oraz Magic Football Academy. Chciałem mieć stały kontakt z futbolem i przede wszystkim językiem angielskim. Oczywiście dalej aplikowałem i „bombardowałem” moim CV okoliczne akademie. Doszło do tego, że napisał do mnie główny dyrektor akademii Watford FC  – „Zwolni się jakikolwiek wakat i jesteś pierwszy w kolejce, mamy zapis z Twojego interview, mamy Twoje CV i wiemy, że jesteś w Londynie. Nie musisz nas nękać wiadomościami. Szacunek za determinację.”. To mnie jeszcze bardziej nakręciło.

Po kilku miesiącach udało się podpisać umowę z Arsenal Soccer Schools, co uważam za pierwszy poważny krok w przód. Dodatkowo cały czas czekam na odpowiedź West Ham United Academy dla której to będę mógł być skautem na rejon Polski i północno-zachodniego Londynu. Odpowiedź będę miał w tym tygodniu (KW: podczas przeprowadzania wywiadu podanie Emila zostało pozytywnie rozpatrzone i pracuję w klubie z Upton Park jako skaut).

Wchodzenie drzwiami nie zawsze się udaje. Czasami trzeba wracać kilka razy w to samo miejsce i dalej atakować. Grunt to nigdy się nie poddawać i walczyć o swoje.

Powiedz, jak wyglądają rozmowy kwalifikacyjne w angielskich akademiach?

Bardzo profesjonalnie. Ludzie od rekrutacji zawsze mają ze sobą Twoje CV, w którym zaznaczone jest kilka punktów z dopisanymi adnotacjami. Szczegółowo pytają o każde stanowisko pracy, klub i co należało do naszych obowiązków. Często wymagane są dokumenty potwierdzające nasz staż zawodowy. W czołowych klubach należy również podać numer telefonu do osoby, z którą się współpracowaliśmy w celu sprawdzenia opinii na nasz temat. Można powiedzieć, że bardzo dokładnie prześwietlają każdego kandydata na trenera zanim dadzą mu poprowadzić trial-trening. Dopiero po kilku treningach wystawiają ocenę i określają Twoją przydatność do akademii. Jak sam widzisz, proces rekrutacji jest dość złożony, często inaczej niż u nas w kraju.

Na co zwracają uwagę podczas „trial-treningów”? Co jest dla nich najważniejsze przy wyborze trenerów do akademii?

Głównie na język angielski, komunikację, kontakt z zespołem i sposób prowadzenia zajęć.

Otrzymałeś po treningu pokazowym feedback od trenerów obserwujących Twoje zajęcia?

Tak otrzymałem feedback. To normalne. Bardzo im się podobał mój kontakt z drużyną i duże zaangażowanie w prowadzeniu zajęć. Plusem był też „pokaz” – wiadomo, że to ważna sprawa w szczególności w prowadzeniu zajęć w najmłodszych grupach. Widzieli, że piłka mi nie przeszkadza i mogę pokazać dzieciakom bardzo dużo. Z tego miejsca moje serdeczne podziękowania kieruje do Sosnowca do trenera Jarka Wojciechowskiego. To głównie jego zasługa.

Oczywiście dalej napierali na mój język, żeby był jeszcze lepszy, żeby dążyć do perfekcji.

wsparcie

Czy myślisz, że Twoja historia związana z początkami w Anglii – łączenie pracy trenerskiej z dorywczą pracą w innych dziedzinach – może inspirować młodych, polskich trenerów? Czy taką ścieżką może podążyć każdy?

Oczywiście, że tak. Świat stoi przed nami otworem. To my decydujemy o swojej przyszłości. Jeżeli ktoś marzy o pracy w Tajlandii, USA czy UK to w czym tak naprawdę leży problem? Trzeba na to zarobić, spakować się i lecieć na podbój świata. Nie możemy się bać. Trzeba podjąć ryzyko. Jeżeli ktoś jest pasjonatem futbolu i nie boi się ciężkiej pracy to poradzi sobie wszędzie. 

Ja swego czasu pracowałem w firmie TOI-TOI czy na sortowni śmieci wśród szczurów i innych „fajnych rzeczy” byle bym tylko mógł połączyć pracę z piłką w Warszawie. Bo wiadomo, że praca w korporacji za czystym biurkiem często łączy się z tym, że jesteśmy w domu koło godziny 20/21 i wtedy nie ma już czasu na nic. Dlatego chwytałem się tego co było. Układałem kostkę brukową, robiłem ocieplenia na budynkach, a teraz w Anglii jestem pomocnikiem kucharza. To po prostu życie. Dla chcącego nic trudnego.

Oprócz pracy jako trener, jesteś również skautem West Ham United. Możesz coś powiedzieć o tym jak wygląda ta część twojej działalności?

Odpisuje Ci akurat z drogi na mecz Walia – Polska w kategorii U15. Udało mi się zainteresować West Ham jednym zawodnikiem z polskiej kadry. Jadę właśnie na obserwację.

Generalnie mam się skupić na wyszukiwaniu zdolnych chłopców do kategorii U8-U12 na terenie północno-zachodniego Londynu. Jednak czasami mogę wykorzystać moją wiedzę na temat polskiego futbolu, czego właśnie efektem jest wyjazd na mecz do Walii.

Na co szczególnie zwraca uwagę taki klub jak West Ham szukając zawodników do Akademii?

To jest wewnętrzna sprawa akademii i nie za bardzo chciałbym o tym mówić. Niech odpowiedzią będzie styl i gra pierwszej drużyny WHU. Nasz młody zawodnik ma pasować do tej układanki.

Przejdźmy do tego jakim trenerem jest Emil Kot. Czy szukasz swojej tożsamości jako trener, czy może wiesz już jakim szkoleniowcem będziesz?

Mam swoją filozofię gry, preferowaną taktykę i profile zawodników na każdą pozycję. Taki mój własny utopijny system gry, który chciałbym kiedyś wdrożyć w dobrym klubie. Wiadomo jednak, że wszystko zależy od tego gdzie się pracuje i jakie są finanse klubu. Czasami trzeba pracować z tym co się ma, przeanalizować dokładnie wszystko, pomyśleć jak to ułożyć i wycisnąć z chłopaków totalnego maksa.

Co chciałbyś na koniec przekazać trenerom w Polsce?

Koledzy nie bójmy się podjąć ryzyka! Wszystkie siły na pokład i cała naprzód! Kierunek? Marzenia.

You Might Also Like

No Comments

Leave a reply