Wywiady 0

Jak patrzeć na przygotowanie fizyczne w piłce nożnej? Wywiad z Bartkiem Kowalewskim

Bartek Kowalewski: Kamil, dzięki za propozycję rozmowy.

Kamil Wojkowski: Nie ma sprawy. To dla mnie wielka przyjemność. Zaczynajmy: przygotowanie fizyczne czy przygotowanie motoryczne? Czy można używać tych terminów zamiennie?
BK: Teorie z językoznawstwa to nie mój “konik”, ale możemy spróbować o tym podyskutować. Jeśli rozmawiamy o całościowym podejściu to z praktycznego punktu widzenia skłaniałbym się do używania nazewnictwa – przygotowanie fizyczne (PF). Jest to szersze pojęcie, w którego skład wchodzi trening zdolności motorycznych – czyli przygotowanie motoryczne(PM), a także realizacja innych zadań związanych z budową fizyczną piłkarzy np: badanie ilości tkanki tłuszczowej. Dodatkowo, regeneracja powysiłkowa, analiza obciążeń treningowych i wiele innych. Jeśli ktoś jest trenerem tylko i wyłącznie zdolności motorycznych to można mówić o PM. Natomiast, jeśli zajmuje się także dodatkowymi elementami to tak na prawdę zajmuje się przygotowaniem fizycznym.

Prawdopodobnie te dwa nazewnictwa mogą istnieć razem z tym, ze PM zawsze będzie tylko częścią PF. Pewnie znasz drink G&T? Teraz wyobraź sobie, że G&T, jako całość, to przygotowanie fizyczne. Przygotowanie motoryczne to jest po prostu jeden ze składników, czyli albo Gin albo Tonic albo lód albo lemonka.

Myślę, ze używanie tych dwóch nazewnictw zależy od kontekstu. W niektórych przypadkach można je oddzielić w strukturze sportowej Klubu piłkarskiego. Z prostego powodu: gdy Klub stać na zatrudnienie wielu specjalistów takich jak np: trenera odpowiedzialnego tylko za zdolności motoryczne, asystenta zajmującego sie jedynie regeneracją powysiłkową, antropologów badających kompozycje organizmu piłkarzy itd. Mimo wszystko jednak te składowe pozostaną częścią całości jaką jest przygotowania fizyczne. Dlatego, też Kluby na zachodzie maja w strukturach Działy Przygotowania Fizycznego zarządzające wszystkimi tymi składowymi.

Poza Polską nie słyszałem o językowym odpowiedniku trenera przygotowania motorycznego. W piłkarskich Federacjach takich jak: hiszpańska jest Preparador Fisico, we włoskiej Preparatore Fisico, w angielskiej Physical Performance Coach.

KW: Na co dzień pracujesz na Wyspach, idąc utartym schematem myślowym to tamtejsza piłka to głównie przygotowanie fizyczne. Czy rzeczywiście tak jest?
BK: To obecnie tylko stereotyp. Spójrz na Premier League. Napływ zagranicznych Menedżerów zmienia klimat piłki. Przygotowanie fizyczne, a także mentalne kiedyś dominowało, ale teraz jest traktowane na równi z dwoma innymi filarami wliczając jeszcze taktykę i technikę. By wygrywać wszędzie, każdy z tych filarów musi być na najwyższym możliwym poziomie. Bez chociażby jednego z nich daleko się nie zajdzie. Nowe pokolenie Brytyjskich trenerów rozumie to doskonale.
Natomiast ciekawe zmiany następują w samym PF. Kiedyś dominowało ogólne teraz jest to przewaga piłkarskiego specjalnego z elementami ogólnego. Na Wyspach tak jak i w Niemczech i, co Cię pewnie zdziwi, w Hiszpanii/Portugalii PF zawsze będzie na wysokim poziomie.

KW: Co rozumiesz przez przygotowanie fizyczne zawodnika na najwyższym poziomie?
BK: Według mnie jest to przygotowanie zawodnika do skutecznego wykonywania zadań taktycznych nakreślonych przez trenera przez sto dwadzieścia minut grając co trzy dni.

KW: Punktem wyjścia są zadania taktyczne? W dzisiejszej piłce jednak zawodnik zwiedzi wiele klubów – jak przygotowanie fizyczne pod jedne zadania taktyczne, zapewni mu skuteczność w innym środowisku?
BK: Myślę, że skuteczny sposób Przygotowania Fizycznego zaczyna się już w gabinetach Prezesów – od stworzenia pilkarskiej filozofii klubu i przeznaczenia inwestycji na przygotowanie fizyczne. Zobacz Sothampton FC, Barcelona itp. itd. Następnie, nakreślenia przez trenera Modelu Gry, który jest powiązany z filozofia klubu, by dopasować zadania taktyczne i wymagania fizyczne konieczne do skutecznej realizacji wybranego Modelu Gry. Rozsądny klub rekrutuje zawodników właśnie pod katem wyżej wymienionych, przykładami mogą tu być transfer Diego Costy do Chelsea FC czy Alexis Sancheza do Arsenal FC. Wtedy adaptacja zawodnika odbywa się naturalnie i z większym prawdopodobieństwem sukcesu.
Natomiast bywa też, że zawodnik przechodząc do nowego klubu musi się zaaklimatyzować i poznać rozwiązania taktyczne i związane z tym wymagania fizyczne preferowane przez nowego Trenera. Wielu gra w systemie 4-3-3 i podstawowe założenia mogą być takie same, ale różnią się szczegółami. Tak samo jest z PF – bazowe przygotowanie jest potrzebne, ale wykończenie detali może różnic się w zależności od preferowanego i specyficznego Modelu Gry. Dlatego też, albo już jesteś piłkarsko przygotowany fizycznie do gry w nowym Klubie albo potrzebujesz jeszcze czasu i treningu. To zdecydowanie jest plusem PF ponieważ można modelować fizyczne możliwości (motorykę, umięśnienie itp.) zawodnika. Jedne bardziej inne mniej, ale z czasem można go przystosować pod tym kątem do gry w rożnych ligach czy klubach.
Słyszałem stwierdzenia, że Polscy piłkarze maja gorszy potencjał fizyczny niż piłkarze na Zachodzie. Z szacunkiem, ale nie zgadzam się z tym i uwazam, ze jest to mit. Jeśli ktoś doszedł do zawodowstwa w piłce to już prezentuje pewien potencjał. Reszta jest kwestią czasu i metod treningu. Zobacz na Lewandowskiego, Krychowiaka, Blaszczykowskiego, Wasilewskiego, Piszczka. Jest jeden warunek. Nauczyłem się, że trzeba mieć otwarty umysł na różne rozwiązania i nie obawiać się naruszać status quo. Szanujmy tradycję i podstawy teoretyczne, ale jako trenerzy zadawajmy pytania i szukajmy odpowiedzi, bo nie wszystko jest nieśmiertelnym dogmatem w teorii treningu. Dziś wiemy więcej niż 10 lat temu i okazuje się, że pewne sprawy i metody wyglądają inaczej niż myślimy. W Anglii poznałem specjalistów z całego Świata i każdy trochę inaczej podchodzi do różnych spraw. Po prostu są różne drogi na szczyt góry.

KW: Mówisz o odwadze, by naruszać status quo oraz aktualizowaniu pewnej, ugruntowanej przed laty wiedzy dotyczące treningu. Powiedz, jakie to paradygmaty funkcjonują po dziś dzień w procesie przygotowania fizycznego zawodnika, a wymagają ponownego przedyskutowania?
BK: Może słyszałeś o koncepcji KAIZEN? Czyli ciągłego udoskonalania. Metodę tą rozpowszechniła Toyota i stosuje wiele organizacji biznesowych i sportowych. Jest to proces i polega na diagnozie i tzw. Burzy mózgów. Toyota po prostu wzięła każdą śrubkę i zastanowiła sie jak ją zmienic na lepsze. Do czego zmierzam – każdy paradygmat, metodę można przedyskutować i próbować udoskonalić.
Jednym z paradygmatów jest, że jedne metody są dobre a inne złe. Tak nie jest. Patrząc jak przygotowują fizycznie Amerykanie, Holendrzy, Hiszpanie, Anglicy, Australijczycy zauważyłem, że PF nie jest zero jedynkowe. Nie jest tak, że jedna metoda jest super, a inne do niczego. Po prostu wszystko zależy od kontekstu np. jeden piłkarz potrzebuje więcej treningu siły ogólnej, drugi bardziej potrzebuje siły funkcjonalnej, trzeci potrzebuje obu. Co do siły ogólnej zapytałem o to hiszpańskiego trenera PF – Manuela Lapuente (Real Saragossa, Uniwersytet w Saragossie). Na jego warsztacie zapytałem czy w Hiszpanii w ogóle nie stosują siłowni i ciężarów. Powiedział, że stosują, tylko zależnie od tego, co zawodnik potrzebuje. Tak wiec legendy, że oni tylko piłkarsko przygotowują piłkarzy są nieprawdziwe.
Prawdopodobnie kolejny paradygmat to, że przed sezonem trzeba przejść przez przygotowanie ogólne, ukierunkowane, a następnie specjalne i przy okazji „zarzynając” zawodników intensywnością i objętością obciążeń. Taka periodyzacja, wywodząca się z Rosji, w piłce nożnej po prostu nie działa. Powoduje zmęczenie już na początku sezonu i nadmiar kontuzji. Ona jest dobra dla sportów gdzie szczyt formy przypada może 2-3 razy w roku na przykład na konkretne zawody lekkoatletyczne. W piłce masz około 40 lub więcej gier na sezon…
Kolejny to, że wytrzymałość szybkościową, (trening beztlenowy, system anaerobowy) budujemy poprzez interwały 20-40 sekundowe. Otóż według badań naukowych po 3 biegu zaczynasz głównie kształtować przemiany aerobowe… Czyli trzeba się zastanowić co tak na prawdę trenujemy?
Paradygmat w fizjologii wysiłku: mleczan powoduje zmęczenie mięśnia? Jest odwrotnie. Okazuje się, że mleczan powstaje, by pomóc usunąć z mięśnia pozostałości po maksymalnym wysiłku, które odpowiadają za uczucie zmęczenia. Czyli to nasz dobry kumpel. Następnie jest zużywany, jako paliwo w mięśniach, mózgu, wątrobie czy mięśniu sercowym. W momencie mierzenia ilości mleczanu we krwi, zawodnik już się częściowo zregenerował, bo w mięśniu już jest o wiele mniej szkodliwych substancji tylko są we krwi, gdzie mają zmniejszony wpływ na pracę mięśni i efektywność zawodnika.
Jak widzisz, nic nie jest wyryte w skale, także powyższe.

KW: Obszerna odpowiedź. Pozwól, że poruszymy kilka wątków oddzielnie. Jeżeli chodzi o ten kwas mlekowy, to rozumiem, że tak naprawdę dobrze, że się on pojawia w naszych mięśniach? Czy powinniśmy zwrócić uwagę mimo wszystko na stopień „zakwaszenia”?
BK: Wiesz, to bardziej temat na rozdział książki czy też prezentację ze względu na złożoność. W skrócie, tak, mleczan nie jest przyczyną zmęczenia mięśni i dobrze, że powstaje, bo neutralizuje i opóźnia zmęczenie oraz jest materiałem energetycznym dla organizmu. Jak to działa? W wyniku wysiłku w mięśniu powstają jony wodorowe H+. Właśnie te jony powodują „zakwaszenie” i są przyczyną obniżenia zdolności kurczenia się mięśni, a wiec obniżonej efektywności. Jako antidotum organizm człowieka stara się zobojętnić H+ i wytwarza mleczan, który je „wchłania” i jest wykorzystywany jako paliwo przez mięśnie, serce, mózg. Natomiast, wątroba przetwarza mleczan w glukozę. Dalej, mleczan nie jest przyczyną bóli mięśniowych, które odczuwamy dzień lub dwa po wysiłku bo znika z organizmu po około jednej godzinie. Jeśli lekko biegasz po meczu to odbywa się to nawet szybciej. Przyczyną bóli mieśniowych sa tzw. Mikrotraumy włókien mięśniowych i zwiazane z tym stany zapalne.
Mierząc próg przemian mleczanowych tak naprawdę mierzymy zakwaszenie krwi, a niedokońca mięśni. Ogólnie przyjęty jest próg 4mmol/L. Natomiast może on się znacznie różnić indywidualnie i waha się w przedziale 2-8 mol/L. Dobrą wiadomością jest, że jest zależność mleczanu z ilością ubocznych substancji, ale biorąc pod uwagę zmienność pracy w piłce nożnej, w momencie pomiaru mogą one już być usunięte z mięśni i są w obiegu. Większe znaczenie testowania mleczanu jest w długodystansowych biegach, gdzie wysiłek mniej więcej jest w miarę jednostajny i przewidywalny.
Pomiar Mleczanu nie oddaje całościowego obrazu zmęczenia/wytrenowania tylko jego znikomą cząstkę. Czy testować go? To już każdy trener musi sam sobie odpowiedzieć. Zależy to od wielu czynników takich jak na przykład – budżet. Nie przejmowałbym się za bardzo, gdyby ktoś tego nie testował. Tak samo VO2max. Generalnie te dwa wskazniki fizjologiczne interpretowane jednostkowo maja tylko sladowe przelozenie na prace na boisku i mozna wtedy powiesic je sobie na scianie. Są skuteczniejsze możliwości oceny wytrenowania do wysiłków charakteryzujących się zmienną intensywnością. Jeśli natomiast już mierzyć mleczan to nie można go interpretować jednostkowo.
W niektórych klubach stosuje się badanie mleczanu po meczu by ocenić zaangażowanie zawodnika. Może to prowadzić do niesprawiedliwej oceny. Dlaczego? Ponieważ przykładowo jeden zawodnik biegał ciężko przez pierwsze 60 min i „dreptał” w ostatnich 30 min wiec będzie miał mniej mleczanu we krwi niż zawodnik, ktory „dreptał” 80 min meczu, a biegał sprintem przez ostatnie 10.
Natomiast, aby uzyskać w miarę pełny obraz zmęczenia meczowego czy też obciążenia treningowego zawodnika trzeba zanalizować wiele różnych danych niekoniecznie fizjologicznych.
Praca fizyczna zawodnika podczas meczu jest przede wszystkim uwarunkowana zadaniami taktycznymi. Dlatego przy ocenie zawodnika trzeba to też wziąć pod uwagę.

KW: Zostając w temacie wytrenowania zawodnika, stwierdziłeś, że oprócz badania krwi są inne metody oceny zawodnika. Jak trenerzy mogą to mierzyć. Osobiście skłaniam się do oceny poziomu wytrenowania zawodnika, poprzez jakość jego gry z przeciwnikiem wysokiej klasy. Mógłbyś się do tego odnieść?
BK: Tak, masz rację warto i trzeba oceniać poziom wytrenowania na podstawie meczu z wymagającym przeciwnikiem, ale weź pod uwagę, że każdy sposób testowania i oceny ma swoje plusy i minusy. Interpretując statystyki meczowe trzeba pamiętać, że są one w duzej mierze zależne od taktyki.
Myślę, że żaden sposób nie powinien być interpretowany jednostkowo. Idealnie jest to raczej kombinacja testów: najważniejszy – ocena motoryki podczas gry i dodatkowo – zmęczenie ukladu nerwowo-mięśniowego, GPS, sprawnosciowe, fizjologiczne, biomechanika np: FMS, antropometria np: pomiar tkanki tłuszczowej. Tylko analizujac je calosciowo i bez oderwania od siebie możemy mieć całościowy obraz wytrenowania zawodnika.
Natomiast powyższe zależy od budżetu klubu. Wybierz te, które jesteś w stanie wykonać np. część sprawnościowych wykonanych na boisku bez specjalistycznych masek także jest w stanie ocenić parametr fizjologiczny np: VO2max. Jeśli nie znasz FMS, który tez ma swoje limitacje, to po prostu oceń jak piłkarz wykonuje dane ćwiczenie na przykład przysiad. Każde ćwiczenie może być testem.
Natomiast reszta zależy od zarządu klubu i ich świadomości w sprawach inwestycji w przygotowanie fizyczne. Czasem Zarzadzajacy zatrudniają jednego czy dwóch dobrych piłkarzy za kilkaset tysięcy złotych czy Euro i wymagają wyników. Następnie Ci piłkarze okazują się kontuzjowani lub niedotrenowani i nagle ich wartość spada na łeb na szyje. To tak jakby zatrudnić Fernando Alonso i dać mu malucha do wyścigu F1. Dlatego lepiej najpierw zainwestować w zaplecze klubowe i technologie, a później wymagać od trenerów i piłkarzy. Z pustego to żaden Trener nie naleje i nikt nie jest wróżką. Dlatego, jak wcześniej wspomniałem, przygotowanie fizyczne zaczyna się w gabinetach zarządu. Jeśli chcą z głową zainwestować swoje pieniądze i otrzymać zwrot inwestycji jest właśnie jedyny sposób. Kiedyś na Twitterze napisałem, że do Ligi Mistrzów z polskich Klubów pierwszy wejdzie ten, który zainwestuje w przygotowanie fizyczne.

KW: Mówisz o ważności dokonywania inwestycji w przygotowanie fizyczne. Prezesi muszą zrozumieć, że trener przygotowania fizycznego to dopiero początek tych inwestycji?
BK: Myślę, że duże rezerwy tkwią właśnie w optymizacji przygotowania fizycznego i zintegrowanego systemu pracy sztabów trenerskich. By to osiągnąć ważne jest by każdy trener miał właściwe narzędzia do pracy. Dla przykładu, czy szef zatrudniłby w swojej firmie dyrektora finansowego i dałby mu liczydło czy raczej laptop? Poza tym, jaki jest sens wydawać tysiące złotych na kupno piłkarzy, którzy są później niedotrenowani lub przetrenowani, czyli nieefektywni i tracą na wartości, a klub przegrywa?
Na chwile obecną przygotowanie fizyczne mierzy się w milisekundach pomiędzy poszczególnymi uderzeniami serca, a do tego potrzebny jest sprzęt. Czasy „na nosa” się skończyły, bo wszyscy chcą zmniejszać ryzyko inwestycji i nikt nie chce wyrzucać pieniędzy w błoto. Polscy piłkarze mają potencjał fizyczny, ale potrzeba ich jeszcze maksymalnie przygotować, a do tego trenerzy potrzebują odpowiednich narzędzi. Polskie kluby musza się zastanowić czy maja pieniądze by iść drogą Man City czy Southampton FC? Southampton przez ostatnie 4 lata inwestowało w narzędzia do pracy dla sztabów trenerskich zamiast w sumy transferowe i zobaczmy gdzie dziś są. Na zachodzie od wielu lat istnieją Działy Przygotowania Fizycznego w każdym klubie po to by wycisnąć z zawodników każdą kroplę soku. Dobre przygotowanie fizyczne ze średniego zawodnika potrafi zrobić dobrego gracza a z bardzo dobrego genialnego np. przypadek Crisitano Ronaldo – tytan pracy. Messi to także znakomity atleta. Rozgrywa jakieś 50-60 meczów w sezonie i potrafi w każdym niesamowicie przyspieszać.
Piłkarz jest jak bolid F1, a nawet bardziej skomplikowany. Trzeba mu pomóc się przygotować i popracować nad nim – a to jest rola nie tylko sztabów trenerskich, ale i także świadomych zarządców. Jest takie powiedzenie „Work hard but smart” czyli pracuj ciężko, ale inteligentnie. Wydaje się, że nie ma innej drogi.

KW: Do tego, co mówisz potrzebna jest wiedza o zarządzaniu przedsiębiorstwem u wszystkich sterników w Polskich klubach. Zapewne tutaj też mamy wiele do nadrobienia. Wracając do tematyki przygotowania fizycznego. Jak oceniasz ostatni boom wśród trenerów na stosowanie periodyzacji taktycznej? Co sądzisz o tej metodzie?
BK: Periodyzacja Taktyczna, myślę, że to obecnie najbardziej kompletny i efektywny sposób całościowego przygotowania zawodnika. Rozmawiamy tu w kontekście rosnącej liczby meczów w sezonie i ewolucji sposobu gry. PT powstała, ponieważ tradycyjne periodyzacje dzielące przygotowania na ogólne, ukierunkowane i specjalne po prostu nie do końca się sprawdzają. Generują większa liczbę kontuzji, nieoptymalną formę fizyczną i obniżoną efektywność taktyczną.
Realizując PT nie polecałbym rezygnować z ogólnych środków treningowych np. siły maksymalnej, która jest środkiem pomocnym w zmniejszeniu ryzyka kontuzji. Po prostu trzeba to wszystko wpleść w system, mikrocykl i zindywidualizować. Szczególnie, jeśli pracuje się z zawodnikami o niższych umiejętnościach technicznych co wpływa na intensywność gier/ćwiczeń treningowych.
Istnieje pogląd, że zawodnicy Mourinho nie trenują w siłowni. Nie jest tak do końca. Jakieś 10% czasu spędzanego w klubie zawodnicy mają przeznaczone na zindywidualizowane ogólne środki treningowe. Procent ten rośnie dla zawodnika kontuzjowanego lub wracającego po kontuzji, zależnie od stopnia zaawansowania piłkarzy (junior czy pro) a także od długości przerwy miedzy sezonowej. Tak więc jak widzisz PF nie jest zero jedynkowe, a raczej jak dobry drink z różnymi proporcjami składników.
Dodam, że kluczowa w PT jest relacja i współpraca pomiędzy pierwszym trenerem a trenerem przygotowania fizycznego, a także resztą sztabu. Wszyscy muszą nadawać na tej samej fali. Dlatego prawą ręką Mourinho i Guardioli są ich asystenci przygotowania fizycznego, którzy nieodłącznie razem „wędrują” i współpracują w każdym klubie.
W kontekście klimatu zimowego w Polsce (w Anglii – deszcz czasem śnieg i kłopoty z naturalnymi murawami) w realizacji PT wiele rzeczy można zrobić na hali, a potem skorzystać ze sztucznej nawierzchni lub wyjechać do Turcji, oczywiście wszystko w ramach ustalonego wcześniej budżetu.

KW: Pozostając cały czas w temacie PT, rozmawiając z wieloma trenerami, jednym ze znaków zapytania jest zmienna specyfika pracy w zależności od tego w jakim cyklu gramy mecz np. sobota-sobota, niedziela-sobota oraz to, że często nie mamy do dyspozycji 100% zawodników. Wiadomo w małych klubach istnieje problem z dostępnością boisk, bo nie możemy sobie przestawiać terminów z tygodnia na tydzień. Pytanie do Ciebie, jak stosować i czy w ogóle stosować PT pracując w takiej specyfice?
BK: Ciekawe pytanie na prezentację, bo istnieje wiele scenariuszy.
Nie ma idealnej sytuacji czy to w amatorskim sporcie czy pro. Pracowałem w wielu warunkach i w każdej sytuacji można zastosować PT w mniejszym lub większym stopniu. Faktem jest, że są potrzebne modyfikacje i bycie elastycznym, ale to już jest zależne od kreatywności sztabu. Czasem, gdy nie da się zrobić tego co się chce to trzeba zrobić to co się da w danym momencie. Za jakiś czas wrócisz do tego, co chciałeś zrobić.
Podałeś scenariusze: przejście na granie niedziela-sobota: rozwiązanie zależy od kontekstu w którym zespół jest np. ostatnia faza sezonu/rundy i nakładające się zmęczenie – można zrezygnować z któregoś dnia mikrocyklu PT.
Nie masz boiska zimą to realizuj PT w hali. Brazylia futsalem stoi np. Ronaldinho wychował się na plaży i futsalu. Stosuj małe gry z zadaniami technicznym, taktycznym, fizycznym i mentalnym. Wiadomo, nie zagrasz po 11 na hali, ale w małych grach manipulując czasem wysiłku, przerw, ilością zawodników możesz zrealizować pracę w różnych systemach energetycznych i taktycznych.
Jeśli masz boisko dostępne tylko w określonym dniu to wtedy pracuj nad tym czym Zespół najbardziej musi popracować. Realizując to w obszarach taktyki, motoryki, techniki i sferze mentalnej.
Kontuzje, nieobecność: można zaprosić juniorów, których chciałbyś sprawdzić.

KW: Dla chcącego nic trudnego. Myślę, że warto też przypomnieć samą ideę PT, o której mówimy, bo przecież nie dla wszystkich jest to wystarczająco jasne. Jak Ty rozumiesz właśnie tę metodę? Na czym ona polega? Pytam, bo przecież nie istnieje jeden nurt, a wielu trenerów wprowadza pewne niuanse. Jak to jest u Ciebie?
BK: W kilku słowach myślę, że do tego najlepszy będzie cytat Jose Mourinho – w luźnym tłumaczeniu, bo nie pamiętam dokładnych słów: czy widziałeś kiedykolwiek pianistę, który by biegał wokół fortepianu, a następnie usiadł i wykonał genialnie utwór?. Dlatego jeśli spędzasz czas na robieniu interwałów to tak naprawdę marnujesz czas. Mourinho stosuje ten system w każdym klubie który prowadził. Także, gdy zaczynał karierę solową w małym portugalskim Klubie Uniao de Leira, z której z maruderów ligi zrobił zespół pierwszej trójki. PT jest skuteczna w każdym modelu gry. Dlatego jest stosowana przez tak rożnych trenerow jak Guardiola i Mourinho.
PT wywodzi się z Portugalii i powstała gdyż tradycyjne sposoby przygotowania zawodników są mało efektywne i generują kontuzje. Bardziej przygotowują zawodników do zawodów lekkiej atletyki niż piłki nożnej.
Zmiany w przygotowaniu fizycznym piłkarzy do sezonu musiały także nastąpić, ponieważ wymogi współczesnej piłki są inne: więcej meczów w sezonie przy jednoczesnym znacznym zwiększeniu intensywności działań boiskowych. Zwiększona liczba meczów w sezonie powoduje, ze jest mniej czasu na przygotowanie zawodników. Dlatego PT jest efektywna czasowo, ponieważ jednym z czynników jest to ze środki treningowe powinno zawierać w sobie element taktyki, motoryki, techniki i sfery kognitywnej podporządkowane wybranemu Modelowi Gry. Często spotykam się z opinią, ze PT dotyczy tylko taktyki albo motoryki. Tak nie jest. Tak samo jak piłka nie składa się z wyizolowanych składników, gdyż w meczu wszystko dzieje się jednocześnie np. szybkie podejmowanie decyzji pod presją przeciwnika. Dlatego poleganie na tradycyjnych wyizolowanych środkach treningowych w przygotowaniach do sezonu jest dużo mniej skuteczne niż PT. Czasami szczególnie, gdy zaczyna się prace z nowymi zawodnikami, trzeba ich najpierw doprowadzić do wysokiego poziomu zdolności do wykonywania intensywnych akcji piłkarskich przez cały mecz. I tu zaczynamy robić drinka. Pomyśl o PT jako Żubrówce czyli najważniejszy składnik, do którego dodajesz inne elementy. Sok jabłkowy to przygotowanie ogólne, które tez jest potrzebne by dobrze przygotować zawodnika. Jednakże nie powinien to być najważniejszy element, ale tylko uzupełniający, który dodaje smaku. Czasem dodajesz tego więcej czasem mniej.

KW: Nachodzi mi na myśl kolejne pytanie, bo skoro w PT można w pełnić rozwijać zdolności motoryczne zawodnika za pomocą gier, wymagane jest to by zawodnik potrafił już w środowisku gry się odnaleźć, czyli posiadał pewien zasób umiejętności technicznych. Od którego wieku, oczywiście w przybliżeniu, możemy kształtować motorykę zawodnika według metodologii PT?
BK: W każdym wieku. Oczywiście trzeba dostosować zadania do piłkarzy, z którymi mamy do czynienia. 7-latka nie będziemy uczyć schematu rozegrania, w systemie 4-2-3-1 na pełnym boisku, ale już rozwiązania w sytuacjach prostych taktycznie np: 4 na 1, jednocześnie realizując zadanie techniczne, taktyczne, kognitywne i fizyczne – dlaczego nie? Nie jest to mój pomysł, a efekt nauki od hiszpańskich i holenderskich trenerów przygotowania fizycznego.

Dzięki jeszcze raz za rozmowę i cieszę się, że jest coraz więcej Trenerów w Polsce, którzy dzielą się wiedzą. Ktoś kiedyś powiedział, że świeczka nie zagaśnie gdy rozpala drugą, a wręcz przeciwnie – rozbłyska jeszcze bardziej. Życzmy sobie tego wszyscy by trenerzy nawzajem się inspirowali.

——–

Bartek Kowalewski jest certyfikowanym przez The FA piłkarskim trenerem przygotowania fizycznego pracujacym w Anglii: Bristol Rovers FC Academy, BH Elite Soccer Academy, gdzie współpracuje z Uniwersytetem Zachodniej Anglii i Davidem Hillierem (trener, ekspert Arsenal FC TV i były piłkarz Arsenal FC – Mistrz Anglii i zdobywca FA Cup). Posiada Dyplom UEFA B i Trenera II Klasy oraz tytuł magistra.
Bartek specjalizuje się w Periodyzacji Taktycznej, treningu systemów energetycznych pod kątem piłki nożnej oraz tworzeniu i zarządzaniu działem przygotowania fizycznego i nauk sportowych w Klubach piłkarskich. Można go spotkać najczęściej na Twiterze @BarteKowalewski . Okazjonalnie bloguje na : www.isoccerconditioning.blogspot.co.uk

You Might Also Like

No Comments

Leave a reply